eXec.plMAGAZYN UŻYTKOWNIKÓW KOMPUTERÓW AMIGA
MAGAZYN UŻYTKOWNIKÓW KOMPUTERÓW AMIGA

niedziela, 28. listopada, 2021, 21:36

Dodano: 2021-10-26 12:28, Autor: redakcja, Kategoria: Publicystyka, Liczba wyświetleń: 1198

A A A

Papier toaletowy Commodore

Nowy tekst Piany został napisany do 20-go numeru magazynu "Komoda & Amiga +", w którym to mieliśmy się zastanawiać co by było Commodore nie zbankrutowało w 1993. Mój tekst nie zyskał jednak akceptacji Naczelnego (powodów nie będę tu przytaczał), więc pozwolę sobie go wrzucić na "luźniejsze" łamy Execa. Przyjemnej lektury.


Dodaj komentarz

SZAMAN
Redaktor

komentarz #1 wysłany: 2021-10-26 12:32

bardziej prawdopodobnym byłaby rezygnacja z marki Amiga (albo odsprzedaż jej, podobnie jak choćby IBM sprzedał min. produkcję laptopów ThinkPad) i skupienie się na biznesowych pecetach, czyli produkowaniu ich w Azji, naklejaniu własnego znaczka i pobieraniu odpowiedniej marży


- przyznam, że jak to pierwszy raz przeczytałem to mocno walnęło mnie o ścianę, mocne i niestety bardzo prawdziwe (prawdopodobne wydarzenia, przy geniuszu tych gości z C=) zdanie...

Odpowiedz

Hextreme
Czytelnik

komentarz #2 wysłany: 2021-10-26 13:38

Co znaczy zdanie, że Commodore nie było przygotowane na Windows 95?

To prawda, że to dosyć rewolucyjne dzieło Microsoftu, ale ta firma zdobyła renomę sporo wcześniej. W zasadzie można powiedzieć że już MS-DOS pokonał resztę, bo np. w szkolnej pracowni komputerowej rządził niepodzielnie.

Amiga CD32, ostatnia Amiga od Commodore, teoretycznie była przygotowana na grafikę trójwymiarową dzięki sprzętowemu wspomaganiu funkcji WriteChunkyPixels() w bibliotece graficznej. Ta funkcja umożliwia niezależną animację pikseli na ekranie w dużej prędkości (7 milionów pikseli na sekundę).

Firma zatem widziała potrzeby rynku gier i była względnie przygotowana.

I jeszcze uwaga: Internet istniał wcześniej, a Jay Miner wysyłał e-maile ze swojej Amigi 2000. Być może nie był to Internet w postaci, jaką znamy dziś, ale wszystko ewoluowało powoli, nie były to zmiany natychmiastowe.

I pytanie: czy przypadkiem Commodore nie zbankrutowało w 1994?

P.S. Dodam, że możliwości sprzętowe Amigi i jej system operacyjny to dwie rzeczy, które rozwijały się równorzędnie. Dla Amigi CD32 powstał system Amiga OS 3.1. Firma Commodore zbankrutowała, lecz później na aktualnym sprzęcie (A1200 i A4000T) starano się rozwijać platformę i technologię dalej. Ja załapałem się dopiero na Escomową A1200 jako wierny fan Amigi i posiadacz modelu CDTV.

Nie przeszedłem na Windows 95, choć oczywiście zapoznałem się z "konkurencją". Nigdy nie dyskryminowałem innych platform. Ba, Gobliiins na PC kolegi bardzo mi się podobał.

Amigę rozwijano aż po rok 2002, bowiem do tego momentu wydawano regularnie pisma o Amidze w różnych krajach Europy. Dla mnie najważniejsze są gry na AGA.

Etap NG jest mi częściowo obcy.

Odpowiedz

Adam Wakierowski
Czytelnik

komentarz #3 wysłany: 2021-10-26 14:30

Analiza tego co by było, można by się było oprzeć o jak skonczyły porównywalne firmy. Atari padło, Philips CDi (jako osprzęt) padł, natomiast Acorn po dość długiej produkcji Risc PC i przejścia na Settobboxy do internetu odrodził się jako ARM. Można się zastanawiać dlaczego, a więc dlatego, że nastąpiło wykupienie udziałów przez inny firmy (jak Apple) i wspólna praca nad hardwarem. To może niepopularna opinia, ale szkoda że Commodore nie stworzyło teamu z ludzi od 3do. Systemy mają praktycznie takie same API, były robione przez te same osoby więc myśle, przy jakimś wizjonerze i sensownym prowadzeniu projektu można by było połączyć obie linie sprzętów olewając niepotrzebną CD32.

Odpowiedz

Andrzej Potocki
Czytelnik

komentarz #4 wysłany: 2021-10-27 07:48 w odpowiedzi na komentarz #2

Cool story.

Odpowiedz

Jakub Żeżuła
Czytelnik

komentarz #5 wysłany: 2021-10-28 22:06

Pewnie C= mogłoby przetrwać, ale było trudno. Nie tyle MS-DOS podbił wszystko, ile ruch firmy IBM, która opublikowała standard PC i z tego powodu zaczęły powstawać klony i standard stał się popularny. C= natomiast popełniało błędy, myślę, że kluczowymi było utożsamienie Amigi z komputerem domowym = komputerem do gier. Do dziś słyszy się, że Amiga to konsola do gier. A najlepiej zarabia się na kliencie biznesowym.

A500 zyskała mega popularność, bo miała świetny stosunek jakości do ceny. Wtedy rynek komputerów był wyraźnie podzielony na komputery profesjonalne takie jak właśnie IBM PC, które cenowo były poza zasięgiem dla przeciętnego użytkownika domowego i komputery domowe, jak właśnie Amiga, które też nie były jak na owe czasy bardzo tanie, ale już bardziej dostępne. Wtedy kiedy C= zbankrutowało PCty już były dużo tańsze i ten podział na komputery profesjonalne i domowe zaczął się zacierać. Po prostu do biznesu kupowało się Pentiumy, a do domu 386. Dlatego komputery, które miały łatkę domowych straciły. Gdyby C= było bardziej kojarzone ze sprzętem biznesowym, byłoby im łatwiej. Dodatkowo czytałem gdzieś, że brali się za zbyt wiele rzeczy. Na Amigach wychodzili na plus, a na klonach właśnie na minus. Przy okazji tracili na tych klonach masę czasu, a ten czas można byłoby przecież wykorzystać na rozwój Amigi i stworzenie bardziej innowacyjnych modeli. A brakowało modeli takich high endowych, konkurujących mocą obliczeniową z Pentiumami. Nie było modelu z fabrycznym 060, trzeba było przygotowywać szybko system pod PPC, wypuszczać chipset AAA.

Niestety początkowe rozwiązania, które na początku byłī świetne, z czasem stawały się toporne. Np. Amiga miała planary, PC chunky. To i na początku planary byłī lepsze, dawały możliwość tworzenia m.in. superpłynnych platformówek. Później jednak przy większej liczbie kolorów planary stawały się wolne, a dodatkowo były kiepskie do wejścia w 3D. Dlatego nawet i AGA nie wyglądała już tak dobrze na tle PC. Dźwięk chyba w A1000 i A4000 miał takie same możliwości, a minęła epoka jeśli chodzi o IT. W miarę upływu czasu zaczęły powstawać pewne standardy przemysłowe, których Amiga nie obsługiwała. Przykładowo Word. Co z tego, że Amiga miała dobre edytory tekstu, wystarczające w większości zastosować, skoro świat zaczął używać Worda. Na początku to nie miało znaczenia, bo komputery byłī bardziej dla hobbystów i każdy używał czego chciał. Potem sytuacja się zmieniła i ważna była komunikacja ze światem. Np. jak dostaliśmy wzór wniosku urzędowego w formacie Worda, to trzeba było móc ten format odczytać. Nawet w takiej dziedzinie jak grafika, w której Amiga dominowała długo pojawił się problem. Na Amigę nie wyszedł Photoshop. I co z tego, że wyszło masę innych, świetnych, może nawet lepszych programów, skoro cały świat pracował na Photoshopie. Kto chciał pracować jako grafik, musiał znać Photoshopa, Photoshop miał najwięcej podręczników, szkoleń. Amiga, która miała swoje standardy stałą się uciążliwa, nawet jeśli w wielu zastosowaniach technicznie była nie gorsza lub nawet lepsza, to brak komunikacji ze światem był kłopotliwy. Przez to Amiga stała się sprzętem dla hobbystów, czyli niszy. Komputerem nie był zainteresowany klient biznesowy, czy też zwykli ludzie, którzy używają komputera jako narzędzie pracy.

Niestety, nawet najlepszy sprzęt, oprogramowanie, który nie będzie zgodny ze światem, nie przebije się. Zyska uznanie małej grupki hobbystów, ale nikogo więcej. Nie mówiąc już o tym, że będzie to sprzęt droższy, bo produkowany na mniejszą skalę.

Dodatkowo w czasach amigowych zauważam pewne niezrozumienie rynku. Amiga dzieliła się na bardziej domowe jak A500, A1200 i duże jak A2000, A3000, A4000, które miały opinię nienadających się do gier. W opisach kart turbo nawet w prasie takiej jak MA, często były teksty, po zainstalowaniu tej karty mogą nie działać niektóre gry, ale po co kupować taką kartę do grania. Cały szkopuł w tym, że wtedy kiedy komputery były drogie, często rodzic kupował sprzęt do własnej pracy, a przy okazji aby dzieci mogły pograć. PC był pod tym względem bardzo uniwersalny. Już na częstej wtedy konfiguracji 386 i 4MB RAM, działały wyedy kultowe gry jak Doom, a także mnóstwo użytków do pracy. Problemem nie jest to, który komputer był lepszy, ale to, że PC był bardziej uniwersalny. Ponadto Amigę mogliśmy mieć tylko taką, jak zaprojektował producent, dalej trzeba było rozbudowywać, co wiązało się często z utratą gwarancji, często żmudnym poszukiwaniem części, no i koniecznością wiedzy co kupić i jak to zamontować. PC był dostępny w dużo większej liczbie konfiguracji i dużo łatwiej było dostać dokładnie to co chcemy out of the box. C= natomiast wypuściło wprawdzie trochę modeli, ale modele pokroju A500+ i A600, tak naprawdę były lekko odświeżoną A500, nie do końca z nią zgodną. Zamiast produkować karty rozszerzeń tylko do A500, trzeba było osobono robić do !500, 500+ i 600. CDTV i CD32 były bardzo innowacyjne, ale znowu to nie był czas na nie. Np. CD32 to był pełnowartościowy komputer, któremu ograniczono możliwości używania go jako pełnowartościowy komputer, a w zamian dano cd-rom. Miało to fajny wystrój, dobre jako cenrum multimedialne, ale w tamtych czasach nie było na to popytu. PC rozwinęły się bardziej logicznie: do 386 i 486 produkowano zestawy multimedialne, które pozostawiały komputer tym, czym był, a dodawano kartę dźwiękową i CD-ROM. Może nie było to tak innowacyjne rozwiązanie jak CDTV, czy CD32, ale lepiej wpasowywało się w potrzeby ówczesnego rynku.

Być może C= powinno zrobić to samo co IBM, czyli upublicznić architekturę i zezwolić na robienie klonów. Wtedy nawet gdyby C= upadło, Amiga miałaby się dobrze. Amiga 1000, 500 miały świetny start i na pewno zyskałoby uznanie wielu producentów i powstawałyby klony. Pewnie znalazłyby się takie firmy, które miałyby dobry marketing i dobrze odpowiedziałyby na potrzeby rynku, a wtedy Amiga mogłaby mieć się dobrze.

Czy więc C= musiało upaść, a Amiga stracić swoją pozycję? Na pewno nie.

Odpowiedz

Adam
Czytelnik

komentarz #6 wysłany: 2021-10-29 10:43 w odpowiedzi na komentarz #5

Niestety to co było atutem Amigi, czyli możliwość podpięcia do telewizora, zaciążyło na odbiorze tego komputera. Ja kończyłem szkołę średnią w 1992 roku i już wtedy (od drugiej klasy) była pracownia informatyczna w której były pecety (bodaj 286, co jak co ale jak na takie miasteczko to pracownia była wypas, każde biurko oddzielne gniazdka, pokrowce na zamek na klawiaturę i osprzęt itp). To było liceum ekonomiczne i z tego co pamiętam Amiga w tym czasie nie oferowała programów do księgowości, bankowości itp. Była duża Amiga do montażu wideo i mała do gierek, był "team' Amigi przeżerający kasę na kolejne prototypy. i było Commodore, które w pewnym momencie uznało, że standard IBM zwycięży i szkoda inwestować w Amigę.

Odpowiedz

SZAMAN
Redaktor

komentarz #7 wysłany: 2021-10-29 12:01 w odpowiedzi na komentarz #5

firmy, które miałyby dobry marketing i dobrze odpowiedziałyby na potrzeby rynku


O, w tę opcję jestem w stanie uwierzyć, oczywiście jeśli szybko podjęta by była taka decyzja, w 1994 roku to było już za późno. Ale przecież C= działał na zasadzie korporacji, która sobie sama z wszystkim poradzi, nigdy by im coś takiego, jak uwolnienie architektury Amigi, do głowy nie przyszło...

Swoją drogą z tego powodu cierpimy do dzisiaj - spory sądowe o prawa do wszystkiego po C= trwają bez końca...

Odpowiedz

MDW
Czytelnik

komentarz #8 wysłany: 2021-11-02 14:41

Nie zgadzam się, że "Windows od XP SP2 jest dobrym systemem", bo przez swoje założenia i architekturę, dobry to on w żadnej wersji nie jest. Tak samo nie zgadzam się z tym, że "Apple zaspokaja próżność cyfrowych snobów". Jeżeli ktoś na obudowie widzi tylko jabłko i nie wie dlaczego ludzie wybierają akurat tę filozofię to znaczy, że jest bardzo nieświadomy jeżeli chodzi o applowy świat i rozwiązania.

Odpowiedz

MDW
Czytelnik

komentarz #9 wysłany: 2021-11-02 14:58

A tak bardziej w temacie. Ja uważam, że gdyby Commodore nie upadło to... Commodore by upadło. W latach 1990-2005 świat potrzebował komputerów o otwartej architekturze pod którą mógłby się podwiesić wielu producentów sprzętu. Coś na bazie czego można byłoby budować różne rozwiązania i co dawałoby jakąś namiastkę standardu, kompatybilności między komputerami. W epoce pionierskiej każda platforma była kompatybilna tylko ze sobą. To naturalne w każdej dziedzinie. Po takiej pionierskiej epoce zawsze następuje próba ujednolicenia, ustandaryzowania. I odpowiedzią na to była architektura PC. Skandalem był fakt, że najpopularniejszym systemem na tej platformie stał się zupełnie nieodpowiedni do realizacji tego zadania MS-DOS. To był żart, kpina i wręcz zamach na rozwój komputeryzacji. Otwartą, rozwojową platformę PC oparto na systemie dla ośmiobitowców, który nawet w pierwszej połowie lat 80 był żałosny i prehistoryczny. A fakt budowania na jego bazie do 2000 roku (Windows Me) kolejnych wersji Windows nie mieści się w głowie. Ten poDOSowy bajzel i pseudoarchitektura zostały we wszystkich wersjach Windows (z 11 włącznie) ze względu na liczne zależności techniczne, biznesowe i architektoniczne. Dzisiaj Windows to zlepek wzajemnie wykluczajaych się mechanizmów, tony nadmiernie rozbudowanych, ciągnących 35 lat historii rozwiązań, na siłę wpychanych do systemu protez, cudzych niepasujących rozwiązań. Ten potwór Frankensteina działa tylko dzięki temu, że pakuje się w niego przeogromne pieniądze.

Dlatego między innymi, niektórzy wybierają uporządkowanego Unixa, czyli macOS/iOS/tvOS/iPadOS/watchOS. Inni mają jeszcze siłę walczyć i wybierają Linuxa.

Moim zdaniem za 15 lat Windows będzie Windowsem tylko z nazwy. Będzie to jakaś microsoftowa dystrybucja Linuxa, która na jakiejś warstwie emulacji/wirtualizacji będzie odpalała niektóre windowsowe aplikacje. Już dzisiaj pchają tam kawałki Linuxa, protezy, jakieś proodpalaczki aplikacji Androida. To musi się skończyć na jakimś Linuxie, bo dłużej tej mieszaniny poDOSowego i poNTkowego bałaganu nie da się ciągnąć.

Odpowiedz

Piana
Redaktor

komentarz #10 wysłany: 2021-11-03 16:05 w odpowiedzi na komentarz #8

Zastanawiam się dlaczego muszę wyjaśniać rzeczy oczywiste, ale dobra - dwa słowa ode mnie. Tak, Win XP od wersji SP2 jest dobrym systemem i zdanie to podtrzymuję. Używam Windowsów od wielu lat prywatnie i zawodowo. Obecnie jestem na 10-ce i też jest dobrze - stabilnie i wygodnie. Specyficznie? Tak, ale każdy system ma swoją specyfikę. Podobnie uważa całe mnóstwo ludzi. Dla kogoś to może być argument z kategorii muchy i gówno, ale trudno, nic na to nie poradzę. Jako kierowca interesuje mnie czy samochód jest niedrogi w utrzymaniu i niezawodny - guzik mnie obchodzi czy można go dobrze tuningować czy nie. A jakim kosztem go wytwarza producent - po raz kolejny odpowiem: co mnie to obchodzi. Nie zbawię całego świata, prawda?

Co do Apple - czy nie napisałem prawdy? Czy nie ma całej masy cyfrowych snobów, którzy używając sprzętu z jabłkiem pokazują biednemu plebsowi, że są od nich lepsi bo mają kasę na takie bajeranckie cacuszka? Jeśli ktoś tego nie zauważa to nic na to nie poradzę. No i gdzie użyłem słowa "tylko"?

Odpowiedz

SZAMAN
Redaktor

komentarz #11 wysłany: 2021-11-03 22:15 w odpowiedzi na komentarz #10

Czy nie ma całej masy cyfrowych snobów, którzy używając sprzętu z jabłkiem pokazują biednemu plebsowi, że są od nich lepsi bo mają kasę na takie bajeranckie cacuszka?


Mac Book Air z M1 na Allegro to 3500 zł, cena taka sama jak za markowego laptopa z Windowsem 11. Także z tym jabłkiem i bogactwem to tak średnio wychodzi. Podobnie zresztą w cenach maszyn biznesowych "pro"., które firmy i tak biorą w koszty działalności. Taki trochę mit cenowy i ten o lansowaniu się, nie utrwalajmy tego.

Odpowiedz

AmigaOS.pl
Polecamy
Najpopularniejsze
eXec blog

Świat poza Amigą: